Ale masakra, jak ona mogła mi to zrobić! Każdego kogo minęłam spoglądał na mnie, jak na wariatkę jakąś. Patrzyli na mnie jak by mnie jeszcze nigdy nie widzieli!
-Idioci!!!!!- Pomyślałam.
-Ty patrz, to ta co ma zamiar pisać książkę- mówili szeptem jakbym co najmniej ich nie słyszała i wtedy niezauważanie przechodząc koło Artura usłyszałam jak opowiadał swoim kolegom:
-Ziomy, idę dzisiaj na randkę z Edytą!- Jak wymówił moje imię to myślałam, że zemdleję, ale dotrwałąm do końca rozmowy
-Wiecie ja ją naprawdę lubię i wydaje mi się, że jest ze mna całkiem szczera to niesamowite, bo jeszcze żadna dziewczyna pod czas rozmowy, nie była taka otwarta jak Edyta, wiecie, że pisze książkę? Powiedziała mi, że jest uradowana, że się dowiedziałem- czyli to on rozpowiadał! Ale przecież on sie tylko chwalił mną i, że gdzieś pójdziemy razem, jak mozna sie gniewać na kogos takiego jak on, tylko jedna rzecz mnie zastanawia, jak taka dziewczyna jak ja mogła się zakochać w takim chłopaku jakim jest Artur. Jak była juz koło mojej szafki podeszła Stella, zagradzając mi drogę zaczęła paplać coś, zapamiętałam tylko to:
-Wiesz tak strasznie mi głupio, że cię wyzywałam, ośmieszałam, wymyślałam różne historyjki itp. Jest mi naprawdę bardzo przykro.- przepraszała mnie za rzeczy, o których nie wiedziałąm o istnieniu!
-Co?! Stella, który wszystkich uważa za gorszych? Ta Stella, mnie przeprasza? To jakiś żart prawda? Znowu cos mądrego o mnie wymyśliłaś i teraz chcesz mnie wrobić tak?
-Nie!! Ależ skąd, to czyste przeprosiny, czy kiedys mi wybaczysz?- obejrzałam się dookoła i zobaczyłam jak inni się z nas śmieją.
-Wiesz upokorzyłaś się tylko tymi przeprosinami.
-Tak wiem i rozumiem jak się wtedy musiałaś czuć jak zobaczyłaś tą fotkę w gazetce szkolnej.
-Co? Jak to wiesz?
-No mówie ci, że to prosto z serca przeprosiny.
-Dobra, kto cie namówił?...
-No no kazał nic nie mówic ale... Artur prosił a dobrze wiesz, że niesposób mu odmówić
-On ci kazał?- Jejku, jest słodki i martwi się o mnie.
-No tak, przecież mówię zresztą jego sie spytaj-powiedziała wskazując palcem nadchodzącego ciacha. Specjalnie stanęłam blokując mu drogę.
-Hej Edyta, coś się stało?
-Tak, bo widzisz Stella się wygadała i wiem, że to ty ją namówiłeś, tylko jedno pytanie mnie dręczy, dlaczego?
-Dlaczego? Jeszcze tego nie pojmujesz?... podobasz mi się zabójczo i cały czas próbuję co o tym powiedzieć ale coś mnie hamuje, jakaś siła, której nikt nie może zobaczyć.
-Boże, czuję to samo co ty.- Pomyślałam, nie powiedziałam nic tylko się delikatnie zarumieniłam, przyglądał mi się uważnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz