wtorek, 7 czerwca 2011
2.Początek problemów
Kiedy wracałam do domu ze szkoły napotkałam na drodze pewnego chłopaka, miła na imię Artur i dobrze o tym wiedziałam jak i o tym że w tym roku skończy szkołę, jestem w nim zakochana na zabój normalnie od pierwszego wejrzenia jak to ludzie mówią. Chłopak jest wysoki ma 1,80cm wzrostu, piękne, błyszczące blond włosy i takie śliczne włosy ale tak naprawdę to nie wiem jakie bo sie nie przyglądałam tak nie ładnie się w kogoś wpatrywać. Jak się minęliśmy od razu poczułam jego przesłodki zapach i od razu mi się zakręciło w głowie i straciłam równowagę, gdzy już się miałam przewrócić Artur złapał mnie w ostatniej chwili. Normalnie myślałam że ten kto mnie złapał jest jakimś bogiem czy coś. Akurat w tym momencie jak sobie mielismy spojrzeć głęboko w oczy, pojawiła się Stella, laska, której Artur się podoba, i która przewodzi klubem "Bogatych czóbków" jak to nazywam, spojrzała na mnie i zaczęła krzyczeć na całe miasto: - Ahahahaha!!!! Edzia się zsikała ahahaha!!!- odwróciłam się by spojrzeć o co jej chodzi i zobaczyłam plamę na spodniach spowodowaną poprzez kałużę, w której zdążyłam zamoczyć "cztery litery" zanim Artur zdążył mnie zlapać. Oczywiście wszyscy ze szkoły zostali powiadomieni przez Stellę i odrazu przyszli porobić mi zdjęcia Poniedziałek, jak co tydzień kupuję gazetkę szkolną bo jest bardzo ciekawa i akurat moje zdjęcia w mokrych spodniach się w niej pojawiły. -Co za koszmar!!-pomyślałam. Zamknęłam oczy i pomarzyłam o Arturze i wtedy z marzeń wyrwała mnie Kinga: - No chodź szybko, na co ty jeszcze tutaj czekasz, przecież wiesz, że nie możemy się spóżnić na chemię ona nas chyba zatłucze jak bedzięmy później-tak, chemia, postrach i popłoch budzi w uczniach, a ja nawet ją lubię. Nasza pani chemiczka Ewelina jest zmorą uczniów bo na lekcjach chemi zazwyczaj chłopaków każe pompkami zazwyczaj po dziesięć. Kinga uwielbia chemię i ciągle się podlizuje pani a ona niestety nie wstawia jej za to dobrych piątek, z Ewą koleguję się od dwóch lat choć jest ze mna w klasie od zerówki. kolejny nudny powrót do domu z Kingą. Wtorek, jak zwykle religia, i jak zwykle Stella, która się dalej ze mnie śmieje, że jestem siusiumajtek. Na lekcji ksiądz pyta w co wierzymy, głupie pytanie bo i tak trzeba odpowiedzieć, że w Boga, i nagle nie wiem po co ksiądz wola mnie do tablicy. -Co on chce mnie spytać z religii? zresztą to taki prosty przedmiot- myślałam w drodze do księdza i wtedy mnie olśniło! Przecież kiedyś byłam wyznawcą innej wiary i katehetę bardzo fascynowały moje opowieści o zebraniach.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz