wtorek, 7 czerwca 2011

5. Niespodziewany gość.

-No tak, bo wiem że się wstydzisz.
-Eee... jak mogłaś mi to zrobić!, przecież upokorzę się przed nim masakrycznie!
-Nie bedzie aż tak źle.
-Po powrocie do domu, Kinga została u mnie w pokoju, i po chwili zorientowałam się, że jesteśmy same. Po 15 minutach zadzwonił dzwonek do dzrwi, natychmiast sie zarwalam by otworzyć, na progu stał Artur, istne cudo.
-Hej Edyta! Co u ciebie?
-Eee...- Po prostu nogi mi się ugięły, zatkało mnie na dosłownie 10 minut.
-Hej Artur, wchodż co tak stoisz w dzrwiach.-Kinga zagadała za mnie.
-Dzięki, emm Edycie nic nie jest?
-Niee, ona tak zawsze jak cię widzi, ma do ciebie pewna słabośc.
-Aha, no to świetnie- powiedział z sarkazmem w glosie.
-Eee hej, mogę cię na chwilę Kinga prosić do kuchni?- posłałam mu najpiękniejszy ze swoich usmiechów, również się do mnie uśmiechnął "ach te dołeczki"- pomyslałam.
-No co, chcesz żeby wyszedł?
-Nnnie! Ale on jest taki przystojny, że nie mogę z siebie nic wydusić!
-Wiem, dlatego musisz to pokonać no nie? Dlatego tam idź i zagadaj!!- powiedziała wpychając mnie do salonu.
-Hhhej Artur!
-No hej Edyta, juz ci lepiej?
-Tak o wiele lepiej, cyba- to chyba wymamrotałam pod nosem, żeby nic nie usłyszał.
-Słyszałem, że piszesz książkę.
-Co?! Kto ci powiedział?- oblałam się bordowym romieńcem.
-Nie, nie uważam, że to świetny pomysł, zresztą wszystkie twoje prace czytałem i są niesamowite, a najfajniejsze jest to, że ty jedyna sie za wzięłaś.
-Naprawdę?- gdy mówił o opowiadaniach kątem oka spojrzałam na Kingę, która natychmiast odwróciła wzrok, gdy mówił, że to świetny pomysł zrobiłam się czerwona jak burak. W końcu jeszcze nigdy nie rozmawiałam z nim tak otwarcie. Po dłuższej rozmowie o szkole, cichutko spytał mnie czy jutro gdzieś pójdziemy razem, bez zastanowienia odpowiedziałam, że bardzo chętnie i posłałam mu piękny uśmiech, odpłacił mi tym samym. nie mogłam uwierzyć, że niejaki Artur z 3 klasy gimnazjum zaprosił mnie na spacer.
-Jestem w niebie, bo to zbyt piękne- pomyslałam.
-To do jutra!
-Tak tak pa!- krzyknęłam odprowadzając go na klatkę schodową.
-No widzisz, nie było aż tak źle, wręcz przeciwnie, uważam, że poszło wspaniale i następnym razem będzie jeszcze lepiej.
-Wiesz nie sądziłam, że o powiem tak szybko ale kocham cię za to co zrobiłaś, ale zastanawia mnie jedna rzecz skąd on wiedział, że piszę książkę?
-No wiesz, wymsknęło mi się, ej no zdarza się ludziom nie?
-Tak, dziękuję- przytuliłam ją z wdzięczności.
-Ale, za co?- zadała mi głupie pytanie.
-No za to, że go tutaj zaprosiłaś inaczej pewnie bym się do niego nie odezwała do końnca zycia.
-Wiesz, nie ma sprawy.
-Chcesz się napić czegoś może?
-Nie ja się zbieram, pzrecież jutro klasówka z histy, wiesz trzeba powtórzyć całe dwa działy.
-Ach no tak, zapomniałam o niej- usmiechnęłam się w podzience, że mi przypomniała.
-Nie ma sparwy, papa do zobaczenia w szkole!
-Tak i jeszcze raz dzięki!- mimo świadomości o jutrzejszej klasówce, usiadłam przy komputerze i kontynuowałam moją powieść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz